• Slider 15

ROD „Elana” w Toruniu protestuje. Działkowcy bronią miejsca, które tworzyli przez dziesięciolecia

W Toruniu narasta sprzeciw działkowców z Rodzinnego Ogrodu Działkowego „Elana”, którzy protestują przeciwko działaniom Boryszew SA. Sprawa znów wybrzmiała mocno w przestrzeni publicznej za sprawą rolki opublikowanej na Facebooku przez Kiełpiński Konkretnie, a także banerów rozwieszonych na ogrodzeniu ogrodu. Przekaz protestujących jest jasny: nie chcą stracić miejsca, które od dziesięcioleci stanowi część lokalnej społeczności i ważny fragment życia wielu toruńskich rodzin.

ROD „Elana” to nie jest zwykły teren na mapie miasta. To ogród, który istnieje od bardzo dawna i przez lata był miejscem pracy, odpoczynku, spotkań rodzinnych i budowania sąsiedzkich więzi. Dla wielu użytkowników działki nie są „nieruchomością” w urzędowym znaczeniu, lecz kawałkiem własnej historii — miejscem pamięci po rodzicach i dziadkach, przestrzenią pielęgnowaną przez pokolenia, azylem w mieście, gdzie można uprawiać ziemię, odpocząć i po prostu być razem. Właśnie dlatego ten protest ma dziś tak duży ciężar emocjonalny.

Działkowcy pokazali swój sprzeciw nie tylko słowami, ale i obrazem. Na ogrodzeniu ROD „Elana” zawisły banery z mocnymi hasłami: „DOŚĆ TEGO! Chronimy nasze ogrody!”, „Nie oddamy naszych działek! Gdzie jest sprawiedliwość?”, „Gdzie jest sprawiedliwość dla działkowców? Ratujmy ROD ‘Elana’!”, „WYROK NSA to decyzja przeciw zwykłym ludziom!”, „Wyrok NSA. Wasze decyzje, a nasze dramaty!” czy „Wyrok przeciw ludziom, nie tylko przeciw działkom!”. Te hasła dobrze pokazują skalę rozgoryczenia, ale też determinację ludzi, którzy czują, że muszą walczyć o coś znacznie większego niż sam grunt.

To właśnie jest sedno tego protestu. W tej sprawie nie chodzi wyłącznie o formalności, dokumenty i własność. Chodzi o obronę miejsca, które dla setek osób ma znaczenie codzienne i bardzo osobiste. Ogrody działkowe od lat pełnią ważną rolę społeczną — są zieloną przestrzenią w mieście, miejscem aktywności seniorów, rodzin z dziećmi, osób szukających wytchnienia od blokowisk i miejskiego pośpiechu. W przypadku ROD „Elana” ten wymiar jest szczególnie widoczny, bo mowa o ogrodzie zakorzenionym w Toruniu od dziesięcioleci, mocno wpisanym w lokalny krajobraz i pamięć mieszkańców.

Znaczenie protestu widać także w reakcji internautów. Pod rolką opublikowaną przez Kiełpiński Konkretnie pojawiło się wiele komentarzy wyrażających poparcie dla działkowców. Dominują głosy stojące po stronie ogrodów, a emocje komentujących są wyraźnie wymierzone w Boryszew SA oraz Romana Karkosika, którego wiele osób utożsamia z tym konfliktem. To pokazuje, że sprawa ROD „Elana” dawno przestała być postrzegana jako techniczny spór o teren. W oczach opinii publicznej to dziś konflikt między silnym podmiotem a zwykłymi ludźmi, którzy próbują obronić swoje miejsce.

Nie bez znaczenia jest też język samych protestujących. Na banerach i w publicznych wypowiedziach powraca słowo „sprawiedliwość”. To ważne, bo oddaje sposób, w jaki działkowcy patrzą na ten konflikt. Oni nie mówią tylko o prawie, ale o elementarnym poczuciu uczciwości. Pytają, dlaczego po tylu latach istnienia ogrodu, po tylu latach pracy i troski o to miejsce, muszą dziś walczyć o jego przetrwanie. Pytają, dlaczego interes dużej spółki miałby być ważniejszy niż społeczna wartość ogrodów i życie ludzi, którzy związali z nimi swoje codzienne doświadczenia.

Protest ROD „Elana” jest więc głosem obrony zieleni, wspólnoty i lokalnej ciągłości. To przypomnienie, że ogród działkowy to nie tylko działki, altany i ogrodzenia. To także relacje, wspomnienia, wysiłek wielu lat i poczucie zakorzenienia. Kiedy zagrożone jest takie miejsce, mieszkańcy bronią nie tylko terenu — bronią swojego świata.

Działkowcy z Torunia pokazują dziś wyraźnie, że nie zamierzają milczeć. Banery rozwieszone wzdłuż ogrodzenia, głosy poparcia w Internecie i nagłośnienie sprawy w mediach społecznościowych dowodzą, że ROD „Elana” nie jest dla nich czymś, z czego można łatwo zrezygnować. To miejsce zbyt ważne, zbyt długo obecne w życiu miasta i zbyt głęboko związane z ludźmi, by przejść nad tym sporem do porządku dziennego.